czwartek, 21 maja 2015

DzieŃ kosmosu

Witam :)

Z okazji Dnia Kosmosu pragnę podzielić się z Wami małą zapowiedzią rozdziału piątego, który ukaże się w ten weekend (przepraszam za tak długą zwłokę z jego publikacją, ale Bal Maturalny trafił na ciężki okres, który aktualnie przechodzę).
Dlaczego akurat Dzień Kosmosu? Co jest w nim tak szczególnego? Na przykład to, że o kosmosie dużo będzie w kolejnym rozdziale, a nawet okaże się on być nieodłącznym elementem życia obydwojga głównych bohaterów. 

Zapraszam!


"KIMBERLY

   Oparłam się plecami o pień drzewa i podniosłam głowę do góry, wypatrując gwiazd na niebie pomiędzy ciemnymi szumiącymi liśćmi. 
   Jack powoli zbliżał się do mnie. [...]
   Utkwiłam wzrok w jego długiej, gibkiej sylwetce sportowca, podążającej w moją stronę. Wątłe światło księżyca oświetlało jego przystojną twarz, a włosy rozwiewał delikatny zefirek. 
   Patrzyłam jak przechodzi przez idealnie przystrzyżony trawnik, nie przejmując się, że ktoś kiedyś musiał poświęcić wiele czasu i cierpliwości, by uczynić najzwyklejsze źdźbła trawy czymś pięknym. Szedł pewnie swoim szybkim, sprężystym krokiem i zanim się obejrzałam, stał tuż przede mną z rękoma w kieszeniach i oczami ciemnymi zupełnie jak otaczająca nas noc.
   - Masz zamiar nie odzywać się do mnie już nigdy? - spytał, gdy przez zbyt długi czas trwaliśmy w ciszy, wsłuchując się w melodię wygrywaną przez liście na wietrze. 
   Uśmiechnęłam się delikatnie, nic mu nie odpowiadając. [...]
   Jack zrobił krok ku mnie. [...]
   Rumieńce wstąpiły na moje policzki. 
   - Nie boisz się?
   - Czego? - odezwałam się w końcu, czując dziwny przypływ pewności siebie, ale Jack nawet tego nie skomentował. - Ciemności?
   - Nie jej samej w sobie - rzekł, powoli podchodząc do mnie i spoglądając mi w oczy."


"JACK

   Popatrzyłem przez lornetkę na rzekomą gwiazdę Kim i słuchałem dalej:
   - Ty najbardziej lubisz słońce (bo to też gwiazda, sam mi mówiłeś), więc gdy rano się budzisz, to widzisz je jako pierwsze. O kim wtedy myślisz?
   Uśmiechnąłem się i zacisnąłem mocno palce na dłoni Kim, odkładając lornetkę na bok.
   - Słońce jest bardzo wyjątkowe, Mądralińska - odpowiedziałem jej tylko, a ona nie drążyła dalej tematu, gładząc małym palcem mój mały palec."
Komentarze mile widziane :)